Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natural makeup. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natural makeup. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 marca 2014

Długotrwałe choroby dermatologiczne, trądzik, zaskórniki i wągry = Demodex, nużeniec

Większość ludzi ma jakiś problem z cerą. Lekarze, badania, leki - wydajemy mnóstwo pieniędzy, a nadal nie widać skutków leczenia lub choroba powraca po pewnym czasie. 
Jeżeli przez długi czas męczysz się z:

  • trądzikiem
  • suchością skóry
  • wypadaniem włosów, brwi i rzęs
  • pieczeniem, zaczerwienieniem i suchością oczu (pasożyt w tych rejonach jest bardzo groźny - może powodować nieodwracalne zmiany)
  • wągrami, zaskórnikami, pryszczami
  • zaczerwienieniem, opuchnięciem skóry
..powinieneś/aś zacząć leczenie w kierunku nużeńca. 



[Nużeniec ludzki (Demodex folliculorum) jest to pasożytniczy roztocz. Cykl rozwojowy pasożyta trwa 18-24 dni*. Osobniki żerują aktywnie nocą, za dnia wgryzając się głębiej w skórę. Bytuje on w gruczołach łojowych skóry człowieka i torebkach włosowych** wywołując chorobę zwaną nużycą, która to przejawia się ona w postaci ropiejących krost. [...] Odżywia się łojem i przesączem osocza krwi, wydzieliną gruczołów łojowych i komórkami nabłonkowymi. Może powodować zapalenie gruczołu łojowego lub mieszka włosowego, uniemożliwiając wydzielenie łoju. Objawem jest miejscowa gorączka, stan zapalny, ból i powstanie ropnia***. Wrażliwe osoby odczuwają lekkie swędzenie skóry w miejscach przebywania nużeńców zwłaszcza, gdy te aktywnie wnikają w głąb mieszka lub gruczołu łojowego. Przyczynia się do powstawania wągrów i zaskórników. Odchody nużeńca mogą wywoływać uczulenie i podrażnienie ujścia gruczołów łojowych. Sprzyja zakażeniom bakteryjnym, zwłaszcza w przebiegu trądziku i zapalenia łojotokowego skóry. Nużeńca można zidentyfikować badaniem mikroskopowym zaskórników lub całych torebek włosowych. Przenoszony jest wraz z kurzem, przez kontakt bezpośredni z osobą zarażoną, przez stosowanie tych samych przyborów kosmetycznych, ręczników i ubrań. Profilaktyka polega na utrzymywaniu w czystości skóry i ubrań oraz oczyszczenie skóry z zaskórników za pomocą płynów odkażających.] - WIKIPEDIA

*Czyli ok 1,5 miesiąca trwa kuracja - cierpliwość i wytrwałość jest bardzo potrzebna
**powoduje wypadanie włosów, brwi, rzęs. Może się objawić wszędzie gdzie są włoski, czyli.. na prawdę wszędzie. 
***objawy mogą być przeróżne - zależy to od człowieka i jego systemu odpornościowego

To jest charakterystyka z internetu, jest ich na prawdę wiele, warto poszukać i poczytać, ponieważ u każdego może się przejawiać w inny sposób i atakować inne miejsca.

Badanie na demodex w przychodniach to koszt ok. 20zł, więc można sprawdzić co w nas żyje.
Osoby z dostępem do mikroskopu mogą same zbadać kilka rzęs i włosów.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Co prawda ja nie robiłam badania w kierunku tego roztocza, ale objawy wszystkie się zgadzały więc podjęłam się leczeniu na własną rękę. Po kilku dniach kuracji skóra o niebo lepiej wyglądała. 

Mój sposób leczenia jest bezpieczny i na pewno nie zaszkodzi nikomu - może tylko pomóc i to w bardzo skuteczny sposób.

Codziennie ile razy się tylko przypomni (ważne, żeby to było codziennie!!!) przemywamy twarz lub wcieramy mieszankę w skórę głowy (lub gdziekolwiek indziej, gdzie są pasożyty). 

Ja leczę skórę twarzy, więc na tym przykładzie będę opierała swoją wypowiedź.

============================PRZEPIS NA KOSMETYK=================================


Kosmetyk/lek:

  1. Ziele piołunu - zaparzony mocny napar z min. 2 torebek na mniej niż szklankę wody. Gotujemy w garnczku, na bardzo wolnym ogniu przez ok. 15-20min.
  2. Ocet jabłkowy - można kupić lub zrobić (przepisy w internecie) 
  3. olejki eteryczne: pichtowy, z drzewa herbacianego, lawendowy(tej jest opcjonany) - kupuje się w aptekach, sklepach zielarskich, w internecie.
Mieszamy wszystko ze sobą w proporcji 2 piołunu do 1 octu + po ok. 6-10kropli każdego z olejków. 
Proporcje można zmieniać, dla mnie dobra była taka kombinacja.
Nie trzeba konserwować ze względu na takie właściwości octu - jednak, gdy zobaczymy jakieś zmiany to lepiej wylać i zrobić nowy. 

Przemywamy nasączonym mieszanką wacikiem twarz nawet kilka razy dziennie.


UWAGA!

Podczas kuracji bardzo prawdopodobne są nasilone objawy! W moim przypadku skóra była bardziej zaczerwieniona, opuchnięta, robiły się krosty ropne, swędzące, piekące. Wszystko w miejscach, gdzie było ich najwięcej. U mnie lewa brew (zawsze wypadały mi tam włoski i to prawie wszystkie), policzki, czoło. Jednak wszystko ustąpiło po niecałym tygodniu. Spowodowane jest to zabiciem dojrzałych osobników, które mogą powodować reakcję alergiczną i zapalną. Kolejne kroki kuracji to zabijanie młodych, jeszcze niewykształconych roztoczy, które mogą, ale nie zawsze powodują tak silne objawy.


===============================KURACJA==============================

Jak mówiłam wcześniej dość długo się leczy tę chorobę, ponad miesiąc.

Czego jeszcze można użyć:
1. olej z czarnuszki + olejki eteryczne: pichtowy, z drzewa herbacianego, lawendowy, rozmarynowy, eukaliptusowy2. mydło siarkowe
3. Okład z mocnego naparu z rumianku - od czasu do czasu, aby złagodzić stan zapalny
4. Okład z gotowanej cebuli - świetnie łagodzi stan zapalny! 

Dodatkowo kilka razy użyłam wody utlenionej oraz mydła siarkowego - aby pozbyć się bakterii, gdy pojawiły się wypryski ropne.

Bardzo ładnie koi skórę gotowana cebula. Okład łagodzi zaczerwienienie, działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie i zmiękcza martwy naskórek, co pomaga w gojeniu się. 
Gotowaną cebulę kładziemy na twarz na minimum 15 min. 

Kurację zaczęłam niedawno, bo 23.02.2014r. Z dnia na dzień skóra coraz gorzej wyglądała, aż w 5 dniu leczenia nastąpiło apogeum (miałam tak opuchnięte policzki, że rano ciężko było oczy otworzyć) i następnego dnia wszystko ustąpiło - jakby nie było żadnych problemów. Twarz stała się gładka, jednakowego kolorytu, bez zaczerwień, krostek, wyprysków. Zrobiłam peeling, ponieważ miałam mocno wysuszoną skórę i odżywiłam twarz maseczką z alg. Aby uniknąć lub zredukować wysuszenie, po każdym tonizowaniu mieszanką należy nałożyć tłusty krem.

Dziś (9dzień) wszystko jest tak jak powinno być zawsze!

poniedziałek, 24 lutego 2014

Jak czytać skład i datę ważności produktu?

Jest to temat bardzo ważny i zaniedbany przez większość. Część z was nie ma pojęcia jak prawidłowo odczytać datę ważności i co to są za dziwne nazwy po słowie "składniki".

1. Skład jest to spis składników jakich użyto do produkcji kosmetyku. Nazwy są uniwersalne z tzw. spisu INCI (list jest bardzo dużo w internecie wraz z opisami). Podawany jest w kolejności malejącej ilości użytych półproduktów. Na pierwszym miejscy jest zazwyczaj woda (aqua/water) używana jako rozpuszczalnik innych substancji. Następnie są składniki aktywne, których jest najwięcej, aż po śladowe ilości konserwantów, barwników i kompozycji zapachowych.
Podstawowe składniki:

  • woda
  • ekstrakty (wyrażenia ze słowem 'extracts' są z naturalnych skłądników)
  • oleje (wszystkie ze słowem 'oil' są naturalne z wyjątkiem 'mineral oil')
  • barwniki (opisywane za pomocą symboli np. CI12345)
  • kompozycje zapachowe (parfum)
  • konserwanty, zagęszczacze
Składniki są dokładniej opisane tutaj.

2. Data ważności. 
Każdy wie, że należy szukać na opakowaniu oznaczenia daty, jednak nie każdy posiadacz kosmetyków jest świadomy oznaczenia, które informuję o czasie przydatności kosmetyku od daty otwarcia.

Wygląda on tak jak ten powyżej i jest zamieszczony na opakowaniu. Liczba w środku wskazuję ile miesięcy od otwarcia można korzystać z produktu.
Jest to o tyle ważne, gdyż często w drogeriach produkty są już otwarte, mimo, że nie są testerami. Należy zwracać na to uwagę, bo wszystko co miało już kontakt z powietrzem, kurzem, zarazkami, a tym bardziej bakteriami innych ludzi nie jest najlepszym kosmetykiem do stosowania. Dlatego kupujmy oryginalnie zapakowane produkty i nie otwierajmy wszystkich po kolei jakby się mały czymś różnić od testerów lub innych takich samych.

czwartek, 6 lutego 2014

O mnie ;)

Taki post powinien pojawić się na samym początku, jednakże ja zawsze muszę wszystko pomieszać i zrobić po swojemu ;)


Cerę mam suchą, z którą były problemy praktycznie od urodzenia (o tym pisałam bodajże przy różnicach między kosmetykami naturalnymi a drogeryjnymi)
Robieniem kosmetyków w domu zajęłam się ok. pół roku temu (może więcej). Wszystko zaczęło się od wizyty u lekarza, który nakazał mi używania kosmetyków bez parabenów, SLS i innych mocnych detergentów i środków chemicznych. Poszukując marek produkujących takie produkty natrafiłam na bloga o robieniu kosmetyków. Bardzo mnie to zaciekawiło więc szukałam dalej, aż w końcu przeczytałam chyba "cały internet" :D

W tej chwili swoją wiedzę cały czas pogłębiam, czytam, eksperymentuję z półproduktami. Oczywiście nie zawsze wszystko mi wychodzi - uczę się również na błędach.
Podczas tego czasu, kiedy używam tylko kosmetyków zrobionych przeze mnie cera bardzo mi się poprawiła, więc już chyba nigdy nie wrócę do drogeryjnych produktów.

Do tej pory zamieszczałam na blogu raczej zaawansowane przepisy na kosmetyki, lecz to zmienię. Będzie więcej przepisów i może każdy znajdzie coś dla siebie.

A dla osób, które jednak wolą kupić gotowy produkt, jeszcze raz powtórzę - należy zwracać uwagę na skład, nie na chwyty marketingowe producentów, ale o tym będzie osobny post.

Przed rozpoczęciem przygody proszę przeczytaj posty napisane wcześniej:

1. Ważne porady
2. Co należy przygotować


wtorek, 4 lutego 2014

Co należy przygotować?

Co należy przygotować przed przystąpieniem do tworzenia kosmetyków:

1. Oczywiście składniki ;)
2. Ręcznik papierowy - układamy na miejscu pracy w razie jakbyśmy miały coś przypadkiem wylać
3. Szklane pojemniki (miseczka, słoiczek, szklanka itp) na fazę tłuszczową i wodną
4. Dość szeroki, lecz niezbyt głęboki garnek w którym zrobimy kąpiel wodną + dostęp do kuchenki (lub mikrofala)
5. Łyżeczki (2-4) - posłużą do mierzenia składników (tłuszczów, sypkich...)
6. Pojemnik na gotowy produkt
7. Spieniacz do mleka lub widelec


Wymieniłam te wszystkie przybory, aby pamiętać o dezynfekcji! W trakcie robienia produktu nie będziemy miały czasu na dezynfekcję i czekanie aż środek odparuje.

czwartek, 12 grudnia 2013

Składniki mineralne


Co znajduję się w naszych kosmetykach i do czego służy?
Jaki kosmetyk wybrać, aby był najlepszy dla naszej cery?
Od czego zależy jakość i trwałość (a także i cena!)?
Odpowiedzi na te pytania znajdą się w kolejno dodawanych opisach składników kosmetyków mineralnych.


Mika (INCI: mica)
Mika jest podstawowym składnikiem kosmetyków mineralnych, jest to tak zwany wypełniacz, który jest podstawą kosmetyku. Tego składnika jest najwięcej w gotowym produkcie.
Miki mogą być matowe lub perłowe, barwne lub transparentne. W produktach mika nadaje lekkości i jedwabistości. Kosmetyki są przyjemniejsze w aplikacji. Dość słabo wchłania sebum więc zazwyczaj jest stosowana przy cerze suchej i normalnej.


Talk
INCI: Talc
Talk jest również produktem mineralnym, ale jego zawartość w kosmetyku sprawia, że pory się zapychają, a nasza skóra nie czuje się komfortowo. Niestety do tej pory jest najczęściej stosowanym wypełniaczem. Osoby o cerze tłustej, trądzikowej, skłonnej do zapychania nie powinny używać kosmetyków, w których składach znajduje się TALK.


KAOLIN (glinka biała)
Glinki są głównie kojarzone z maseczkami na twarz. Każdy rodzaj glinek świetnie pielęgnuje skórę. Jest jedną z najdelikatniejszych glinek, zawiera wiele mikroelementów (głównie krzem, glin, żelazo, magnez, cynk i wapń) oraz sole mineralne.
W kosmetykach kaolin jest polecany przede wszystkim dla cery tłustej i mieszanej, z nadmierną produkcją sebum. Doskonale wchłania sebum a zawarty w nim glin powoduje ściąganie porów.


Krzemionka:
Krzemionka to substancja mineralna pochodzenia naturalnego. Bardzo lekka i pylista o białej barwie, ale po aplikacji na skórze staje się całkowicie transparentna. Dodana do pudru lub podkładu zwiększa jego sypkość i powoduje, że kosmetyk rozprowadza się bardzo przyjemnie.
Silnie adsorbuje sebum oraz wilgoć. Dodawana jest m.in. do kosmetyków polecanych dla cery tłustej i mieszanej. Jest głównym składnikiem mineralnych pudrów wykańczających. Ma silne właściwości matujące. Posiada zdolność do rozpraszania światła - powoduje "zanik" drobniejszych zmarszczek. Używana przez fotografów dzięki tej właściwości.


Puder ryżowy:
Puder ryżowy to jeden z obecnie najpopularniejszych wypełniaczy kosmetycznych pochodzenia organicznego. Dodany do pudrów daje im jedwabistość i sprawia, że aplikacja jest przyjemniejsza. Puder ryżowy cechuje silna adsorpcja sebum i wilgoci. Jest polecany dla cery tłustej i mieszanej. Ma silne działanie matujące. Często jest stosowany przez charakteryzatorów i fotografików.


Skrobia kukurydziana:
Skrobia kukurydziana znajduje się w wielu kosmetykach gotowych, szczególnie w pudrach matujących. Jest półprzeźroczysta, w zależności od odmiany ma barwę od białej do żółtawej. Ma silne właściwości adsorpcyjne, doskonale wchłania sebum i wilgoć ze skóry. Pomimo, że nie jest najpopularniejszym półproduktem kosmetycznym ma swoje zwolenniczki, które za nic nie zamieniłyby jej na inne rodzaje skrobi np. ryżową. Po prostu w przypadku ich cer zdała egzamin i poradziła sobie z błyszczeniem niesfornych partii twarzy.



Substancje zwiększające przyczepność wiążą składniki produktu. Kosmetyk lepiej "trzyma się" skóry, czego efektem jest trwały makijaż. Wpływają również na konsystencję kosmetyku, wiążą jego składniki i zmniejszają nieco pylistość (cienie nie obsypują się, podkłady dobrze przylegają do skóry).

W zależności od rodzaju tych substancji i ilości, możemy określić jakość kosmetyku.
Najczęściej używanymi substancjami są:

- stearynian magnezu (INCI: Magnesium Stearate)
- stearynian cynku (INCI: Zinc Stearate)
- mirystynian magnezu (INCI: Magnesium Myristate)
- azotek boru (INCI: Boron Nitride)


Węgan wapnia:
Węglan wapnia silnie adsorbuje sebum i wilgoć ze skóry. Stosuje się go w kosmetykach mineralnych (podkładach i pudrach) przeznaczonych do cery tłustej.  Węglan wapnia dodany do podkładu lub pudru będzie go nieco rozjaśniał, ma też właściwości kryjące.


Puder jedwabny:
Puder jedwabny to biologicznie czynny składnik kosmetyków do makijażu. Proteina jedwabna jest pod względem składu bardzo podobna do protein wstępujących w ludzkiej skórze i włosach. Ma właściwości elektrostatyczne co powoduje, że doskonale przywiera m.in. do powierzchni skóry, dzięki czemu makijaż staje się trwalszy. Można go również stosować w pomadkach i błyszczykach, gdzie zwiększa przyczepność, pielęgnuje i wygładza naskórek, oraz maskarach, w których dodatkowo powoduje efekt wydłużenia i pogrubienia rzęs.
Naturalny puder jedwabny zawiera 18 aminokwasów łatwo przyswajalnych przez skórę. To właśnie one działają na nią odżywczo i pielęgnacyjne. Dodatkowo ma zdolność zatrzymywania i utrzymywania wilgoci, co czyni go naturalnym regulatorem wilgotności skóry. Odbija lekko światło od powierzchni skóry optycznie rozjaśniając cerę i zmniejszając defekty skóry. Adsorbuje częściowo promieniowanie UV. Dodatkowo pochłania również sebum i chętnie jest wykorzystywany w kosmetykach do cery tłustej i mieszanej. Można jednak stosować go w kosmetykach do wszystkich rodzajów cer.


Alantoina
Alantoina jest cennym dodatkiem do kosmetyków mineralnych ze względu na swoje pielęgnacyjne działanie. Pomaga w odnowie uszkodzonego naskórka, ułatwia gojenie i regeneruje. Jest istotnym składnikiem kosmetyków przeznaczonych dla cery wrażliwej, nawilża, wygładza oraz redukuje zaczerwienienia skóry. Często stosuje się ją również kosmetykach przeciwtrądzikowych. Ze względu na dobroczynne właściwości można ją stosować w kosmetykach przeznaczonych dla wszystkich rodzajów cer.



Dwutlenek tytanu (biel tytanowa) jest to biały proszek, który jest najczęściej używanym składnikiem kryjącym podkładów i cieni. W zależności od kosmetyku stosuję się różne zawartości tego produktu. Ponadto jest naturalnym filtrem UV. Dodaje się do również do kosmetyków pielęgnacyjnych, aby nadać im białego koloru.



Tlenek cynku również wpływa na krycie gotowego produktu, ale nie w takim stopniu jak biel tytanowa. Jest to drygi naturalny wodoodporny filtr UV. Dodatkową właściwością jest to, że działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie. Świetnie się sprawdza przy cerze trądzikowej.


Jeżeli chcemy, aby nasz podkład był kryjący to dwutlenek tytanu i tlenek cynku zajmą czołowe pozycje w składzie. Jeżeli słabo lub średnio kryjący to składniki te zazwyczaj znajdą się na końcu.


Szkodliwe substancje w kosmetykach drogeryjnych.

  • Formaldehyd

Formaldehydy były pierwszą substancją konserwującą stosowaną w kosmetykach. I choć podejrzewana jest o wywoływanie raka nadal można stosować ją w kosmetykach. Ponad to formaldehydy są składnikiem wielu innych produktów, często ma ona swoje zastosowanie w klejach, żywicach lakierniczych.

Formaldehyd jest już w niewielkich ilościach bardzo skutecznie konserwuje produkt.
Jednakże jest to substancja podejrzana o wywoływanie raka, uważana za silny alergen oraz już w niewielkich ilościach powoduje podrażnienie błon śluzowych i starzenie skóry.
W lakierach do paznokci nadal używana jest żywica, w której znajduje się formaldehyd. Może ona wywoływać wypryski na twarzy lub szyi, w miejscach, gdzie nieświadomie dotykane są przez paznokcie.
W prawie chemicznym formaldehyd jest sklasyfikowany jako substancja o działaniu karcerogennym kategorii trzeciej. 

Prawo dopuszcza stosowanie formaldehydu tylko w ściśle określonej koncentracji:
- lakiery do paznokci mogą zawierać 5% tej substancji,
- jako środek konserwujący może być tylko 0,2 częścią produktu końcowego,
- w środkach do pielęgnacji jamy ustnej tylko 0,1%.
Jeżeli koncentracja formaldehydu w produkcie końcowym przekroczy 0,05 %, wówczas musi to zostać odnotowane na etykietce produktu informacją "zawiera formaldehyd". 


  •  Parabeny

Parabeny , jako środek konserwujący nie są całkowicie bezpieczne. W 2004 roku brytyjscy naukowcy w próbkach tkanek pacjentek chorujących na raka piersi, odkryli ślady parabenów. Do szerszego grona odbiorców wiadomość ta dotarła jako sensacja, że parabeny w dezodorantach powodują raka.
Niemieckie Towarzystwo Walki z Rakiem w takiej sytuacji ostrzegało przed stosowaniem dezodorantów, a skład których wchodzi ta substancja. Powodem było odkrycie, że parabeny zachowują się podobnie, jak żeński hormon estrogen, co może powodować niekontrolowany przyrost tkanki piersiowej.
Prawdą jednak jest jedynie, że w pierwszych badaniach nad hormonalnym działaniem parabenów udowodniono ich niewielkie działanie estrogenne. Najsilniejsze takie efekty wykazywał Butylparaben, a Methylparaben, najczęściej stosowany w kosmetykach, najmniejsze.

  

  • Parafina i inne substancje uzyskiwane z ropy naftowej
Najprościej i najtaniej dla przemysłu kosmetycznego jest stosowanie substancji syntetycznych, takich jak parafina. Wytwarzane są one na ogół z resztek, które zostają po destylacji ropy naftowej.
Dla ludzkiego ciała są to substancje obce. Nasz organizm nie potrafi ich przetworzyć i wydalić, ponieważ nie rozkładają się one biologicznie. Pozostają więc już na stałe w naszym organizmie zmagazynowane.
Badania na zwierzętach udowodniły, że substancje te zatrzymują się przede wszystkim w wątrobie, nerkach i węzłach chłonnych.

Najbardziej szkodliwe oleje mineralne nie powinny być wchłaniane przez nasz organizm w dawce większej jak 0,01 miligrama na kilogram masy ciała. A więc kto wielokrotnie w ciągu dnia używa szminki lub balsamów pielęgnujących do ust, ten może bardzo szybko te wartości przekroczyć.
Jednak dla producentów kosmetyków nie było problemu, aby zakwestionowane substancje zastąpić nowymi. Aktualnie istnieje tysiące olejów mineralnych, ale tylko niewielka ich część została oceniona. Pewne jest i to jest ważne dla wszystkich substancji pochodnych od ropy naftowej – dla organizmów żywych są one chemią.
Wg rozporządzenia Unii Europejskiej o substancjach szkodliwych, wszystkie substancje w skład których wchodzi więcej niż 10% parafiny, muszą być oznaczone informacją o tym, jeżeli substancje te będą połykane. Niestety przy kosmetykach ten obowiązek nie istnieje.

 

  • Silikony

Silikon powstaje z krzemu i tlenu i nie ulega biodegradacji.

Stosowanie odżywek i szamponów z silikonami przynosi naprawdę szybkie rezultaty- włosy wydają się być bardziej błyszczące, nawilżone i zdrowe. Jednak większość silikonów nie rozpuszcza się w wodzie i można je usunąć, stosując wyłącznie silnie oczyszczające szampony, które jednocześnie bardzo wysuszają zarówno włosy jak i skórę głowy. Brzmi jak błędne koło?

Takie rozwiązanie nie przyniesie oczekiwanych rezultatów w postaci zawsze lśniących, zdrowych włosów. Obciążone silikonami włosy staną się mocno przyklapnięte i trudne do ułożenia, a składniki nawilżające i odżywcze nie będą miały szansy przedostać się w ich strukturę. Dodatkowo, jak wyjaśnia Katarzyna Budka, ambasador marki Brocato w Polsce: „często zdarza się, że substancje te utrudniają koloryzację. Pigmenty koloru nie mogą „przebić” się przez silikonową barierę do włosa, co skutecznie uniemożliwia wysoką jakość koloryzacji. Po prostu nie jesteśmy zadowolone z nowego koloru włosów, bo nie wygląda on tak, jakbyśmy sobie tego życzyły.”

Umownie możemy podzielić silikony na te "gorsze" i "lepsze". Do tzw. „bardziej przyjaznych” silikonów możemy zaliczyć np. łatwy do usunięcia, rozpuszczalny w wodzie dimethicone copolyol lub silikony, które posiadają PEG/PPG w nazwie. Istnieją również silikony nierozpuszczalne w wodzie, jednak dające się łatwo usunąć przy pomocy łagodnego szamponu, są to np. dimethicone lub dimethiconol. Natomiast chcąc pozbyć się tzw. silikonów „trudnych” jak np. simethicone, trimethicone lub cyclomethicone, musimy zastosować specjalistyczne szampony intensywnie oczyszczające z silnymi detergentami.


  • Sodium Lauryl Sulfate – SLS, Sodium Laureth Sulfate – SLES
SLS i SLES  to tanie detergenty syntetyczne, stosowane od dawna w przemyśle do odtłuszczania i mycia urządzeń oraz pomieszczeń. Możemy je znaleźć w praktycznie każdym szamponie, żelu myjącym, czy płynie do kąpieli.  Są to prawdopodobnie najbardziej niebezpieczne ze składników stosowanych w pielęgnacji skóry i produktach do pielęgnacji włosów. 
To związki chemiczne powodujące lepsze pienienie się produktu, do którego są dodawane. Powodują przesuszenie skóry, zaburzają wydzielanie łoju i potu, podrażniają skórę, wywołują świąd i wypryski. Przyczyniają się do powstawania plam, guzków zapalnych i cyst ropnych (w tym prosaków). Szczególnie szkodliwie działają na skórę dzieci, niemowląt oraz na skórę w okolicach narządów płciowych.
Badania na University Medical College of Georgia, wskazały, że SLS po wniknięciu do organizmu, kumuluje się w tkankach. Badanie pokazało również, że SLS dostając sie do oczu małych dzieci może powodować ich uszkodzenie, a u osób dorosłych rozwój zaćmy.
SLS jest szkodliwy dla skóry i włosów. Niezależnie od źródła z jakiego podchodzi, jest to drażniący, agresywny detergent stosowany z powodzeniem w chemii gos­po­dar­czej i przemysłowej. Czyści przez niszczenie warstwy lipidowej  skóry i przez to działa wysuszająco, co przy cerze trądzikowej może powodować nadmierne tłuszczenie się skóry, która ”broni się” wydzielając łój. Otrzymuje się w ten sposób skutek odwrotny do zamierzonego.

Jego obecność w szamponach jest przyczyną powstawania łupieżu, swędzenia skóry głowy oraz łamliwości i wypadania wło­sów. SLS ma silne właściwości uczulające i drażniące. W jamie ustnej może powodować owrzodzenia.
Warto czytać składy kosmetyków i unikać kupowania tych zawierających SLS lub SLES. Największy problem stanowi znalezienie w marketach szamponu lub żelu pod prysznic, bez takowych związków.
Zarówno SLS jak i SLES wchodzące w skład kosmetyków mogą być zanieczyszczone rako­twórczym dioksanem (dioxane) o dzia­ła­niu muta­gennym



  • Chemiczne filtry UV
Filtry UV i inne środki chroniące przed promieniowaniem słonecznym są dla nas ważne, gdyż chronią nas przed zachorowaniem na raka skóry. Jednakże niektóre chemiczne filtry UV są podejrzewane o działanie na nasz organizm, jak hormony.
Zostało to udowodnione w badaniach przeprowadzonych na zwierzętach, jak również wpływ syntetyków na rozwój seksualny i rozmnażanie.

Parę statystycznych liczb, które dotyczą wpływu syntetycznych filtrów UV na jakość naszego zdrowia: między 1939 a 1990 rokiem gęstość spermy u mężczyzn zmniejszyła się o 50 %,a w Anglii między 1972 a 1997 rokiem zachorowanie na raka jądra podwoiło się.
Od lat dyskutowany jest również związek między działaniem hormonalnym niektórych związków chemicznych a zachorowaniem kobiet na raka piersi lub raka podbrzusza.

Kobieta w ciąży lub matka karmiąca przekazuje dalej do organizmu swojego dziecka substancje szkodliwe, co może mieć wpływ na jego rozwój umysłowy i zachowanie.
Niski poziom inteligencji i problemy z czytaniem spotkano u dzieci, których matki w czasie ciąży były narażone na dużą koncentrację PCB (polichlorowane bifenyle).
Naukowcy są również zatroskani tym, że okres dojrzewania młodzieży występuje coraz wcześniej. I tak np. u dziewcząt z Puerto Rico , które miały kontakt z dużymi ilościami ftalatów, już w wieku 8 lat rozwijają się piersi i bardzo wcześnie występuje u nich pierwsza menstruacja.

Substancje, które, w badaniach przeprowadzonych na zwierzętach, wykazały, że już niewielkie ich ilości w kosmetykach powodują działanie hormonalne: 4-Methylbenzylidencamphor (4 MBC), 3-Benzylidencamphor (3 BC), Octyl-Methoxycinnamate (OCM), Benzophenone-3 (Oxybenzon), Homosalate (Homomenthylsalicylat – HMS), Octyl-Dimethyl-Para-Amino-Benzoic-Acid (OD-PABA).
Ponadto dwie z tych substancji (OMC, 4MBC) wykazały wpływ na ksztaltowanie i rozwój hormonu tarczycy i tym samym ograniczały funkcjonowanie tegoż organu.
Jednakże jeszcze nie do końca wiadomo jakie skutki ma na zdrowie człowieka stosowanie preparatów zawierających te substancje.
Naukowcy zajmujący się tymi badaniami jednak przestrzegają kobiety, które chcą mieć dzieci, są w ciąży lub karmią piersią, aby nie stosowały długotrwale balsamów, kremów lub spreyów, które zawierają syntetyczne filtry UV.
Alternatywą są preparaty z mineralnymi substancjami: Titandioxid lub Zinkoxid.

Hormonalne działanie syntetycznych UV filtrów, to nie jedyny problem związany z ich używaniem.
Są one również najczęstszym powodem fotoalergicznej egzemy kontaktowej.
Chemiczna reakcja promieni UV z chemicznymi substancjami znajdującymi się na ciele powoduje, że delikatna skóra reaguje zaczerwienieniem, powstawaniem bąbelków lub nawet pęcherzów.
Najczęściej do fotoalergicznych reakcji doprowadza kombinacja substancji 4 MBC z Butyl-Methoxydibenzoylmethane (BM-DBM) i sam filtr OMC.
Ale dzięki deklaracji skłladu na opakowaniu można się uchronić przed nieporządanym działaniem kosmetyku przeciwsłonecznego.
 

 

  • emulgatory - glikole polietylenowe (PEG) i glikole polipropylenowe (PPG)

W kosmetykach substancje te używane są jako emulgatory, które łączą tłuszcz i wodę w jednolitą masę. Ale mogą być również stosowane jako substancje myjące.
Znaleźć je można w wielu szamponach, kremach, kosmetykach kolorowych, pastach do zębów i sprayach do włosów.

Do produkcji PEG i PPG używany jest bardzo mocno szkodliwy gaz Ethylenoxid, który uchodzi za substancję rakotwórczą, a także uszkadzają strukturę genetyczną komórek.
Glikole polietylenowe i polipropylenowe mogą równie‑ transportować najrozmaitsze substancje do naszego organizmu, gdyż powodują, że nasza skóra staje się bardziej przepuszczalna.
A w składzie wielu kosmetyków znajdują się także inne szkodliwe substancje: np. zapachowe, które powodują alergie, organiczne związki chlorowe i formaldehydy. A więc w połączeniu z politlenkiem etylenu jest im łatwiej wedrzeć się do naszego organizmu narządzić wielu szkód.

I co warto dodać, to to, że politlenek etylenu można zupełnie zastąpić wartościowymi, ekologicznymi i zdrowymi emulgatorami i tensydami uzyskanymi z kwasów tłuszczowych i cukrów.

Przykłady PEG i PPG:
- wszystkie substancje z przedrostkiem w nazwie PEG i PPG,
- Acrylates/Steareth-20 Methacrylate Copolymer
- Aluminium Chlorochydrate
- Aluminium Chlorochydrex
- Ammonium Laureth Sulfate
- Ceteareth
- Ceteth-1, -20
- Disodium Laureth Sulfosuccinate
- Glycereth-7
- Glycereth-7 Benzoate
- Glycereth-5 Lactate
- Glycereth-26 Phosphate
- Glyceteth-20 Stearate
- Glycereth-7 Triacetate
- Laureth-2, -3, -4, -7
- Laureth-5 Carboxylic Acid
- Laureth-8-Phosphate
- Lauryl Methyl Gluceth-10 Hydroxypropyldimonium Chloride
- Magnesium Laureth Sulfate = Magnesium Laureth-8 Sulfate
- Magnesium Oleth Sulfate
- Methyl Gluceth-10 i -20
- Myreth-4
- Myreth-3 Myristate
- Oleth-4
- Oleth-3 Phosphate
- Poloxamer 124, 184, 188, 407
- Poloxamine,Polysorbate 20, 60, 80
- Sodium Myreth Sulfate,Steareth-2, -21 i inne liczby
- Trideceth-12 i inne liczby
- Triceteareth-4 Phosphate
- Trilaureth-4 Phosphate



 źródło: http://www.zdrowe-kosmetyki.pl

środa, 11 grudnia 2013

Zasady, które trzeba przestrzegać podczas robienia domowych kosmetyków!

Jak zwykle o czymś musiałam zapomnieć! Podałam już kilka przepisów, a nie powiedziałam o kilku, ale bardzo ważnych zasadach.

1. Wszystkie narzędzia i pojemniczki muszą być czyste (i nie chodzi tu o mycie ich ludwikiem ;)) - należy zdezynfekować wszystko, co będzie miało kontakt z kosmetykiem lub półproduktami. Ja do tego celu kupiłam płyn do dezynfekcji. Znajdziecie przeróżne tego typu produkty, najczęściej w sklepach medycznych. Takie płyny posiadają rozpylacz, którym spryskujemy przedmioty i czekamy aż środek odparuje. Druga możliwość to przemywanie alkoholem (spirytus) lub wrzącą wodą (tylko szkło).

2. Oczywiście ręce też są dobrze umyte i dla lepszego efektu można użyć żeli antybakteryjnych do rąk.

3. Gdy mówię o zaparzaniu naparów ziołowych, należy pamiętać, aby przygotowywać je w wodzie destylowanej - przyczyni się to do trwałości produktu (jak wiemy woda w kranie nie jest czysta i mogłaby spowodować zepsucie się kosmetyku)

4. Fazę tłuszczową należy roztapiać powoli i nie dopuścić do zagotowania (wtedy można już wyrzucić). Najlepiej wlać do garnczka wodę, postawić w nim nasze pojemniki z fazą wodna i tłuszczową i na małym ogniu podgrzewać. Tłuszcze się rozpuszczą, a woda będzie w zbliżonej temperaturze.

5. Podczas mieszania obie fazy muszą być w podobnej temperaturze, inaczej dobrze się nie połączą.

6. Emulgator (ja używam olivem 1000 i alkoholu cetylowego) - półprodukt potrzebny do połączenia tłuszczy z wodą, aby powstał krem. Bez niego składniki będą się rozwarstwiać.

7. Po połączeniu faz należy je dobrze wymieszać. Ja kupiłam sobie do tego celu spieniacz do mleka (chyba w empiku za 15zł). Można też widelcem, lub potrząsać mocno zamkniętym pojemnikiem.

8. Oczywiście proporcje można zwiększać lub zmniejszać według uznania.

9. Konsystencja produktów jest taka, jaka mi odpowiada. Jeżeli, ktoś chce rzadszy produkt lub gęstszy należy zmodyfikować odpowiednio recepturę.

 Płyn do dezynfekcji:

Krem do pielęgnacji stóp

Witam;
Tym razem mam dla was recepturę na kosmetyk do pielęgnacji stóp. Skóra po nim jest miękka, gładka i nawilżona. Prócz właściwości odżywczych i regenerujących jest również przeciwgrzybiczny i antybakteryjny - uważam, że to idealne rozwiązanie dla osób korzystających z basenów lub innych miejsc publicznych, gdzie mamy kontakt stóp z podłożem. Sprawdzi się również u "butoholiczek", które martwią się o stopy podczas mierzenia obuwia w sklepach. Dodatkowo nadaje się do masażu.

Składniki:

  1. Szałwia (napar) – 25ml 
  2. Ekstrakt z maliny – 7ml
  3. Honeyquat – 5ml
  4. Ocet jabłkowy – 2ml
  5. Olejek eukaliptusowy i lawendowy – po 5 kropli
  6. Olej z pestek winogron – 10ml
  7. Oliwa z oliwek - 5ml
  8. Alkohol cetylowy – 1g
  9. Olivem 1000 (emulgator z oliwy) – 3g
Przygotowanie:
Zaparzyć szałwię (torebkę ekspresową lub liście) w wodzie destylowanej.
Alkohol cetylowy i olivem roztopić w kąpieli wodnej z olejem z pestek winogron i oliwą z oliwek.
Gdy faza wodna i tłuszczowa mają podobną temperaturę należy dolać napar do tłuszczy i mocno wymieszać (można do tego użyć spieniacza do mleka, widelca lub zamknąć słoiczek i wstrząsać).
Na koniec dodajemy resztę składników i znów mieszamy.
Po ostygnięciu kosmetyk lekko zgęstnieje i przyjmie formę zagęszczonego płynu (nie będzie lejący, ale też nie stały)

Tak wygląda gotowy produkt:

Dla zainteresowanych: większość moich kosmetyków przechowuję w takich oto szklanych słoiczkach


Powodzenia!