Stosowałam, go na łydce, gdzie całe zło było głęboko pod skórą. Swędziało, bolało, aż w końcu "śmierdziuch" (zapach naprawdę nie jest przyjemny) mi pomógł.
Można również na innej części ciała, twarzy również. Wszędzie gdzie mamy do czynienia z podskórnym paskództwem.
Składniki można mieszać w dowolnej proporcji.
U mnie:
1 miarka 1 ml zielonej glinki
1 miarka 1 ml oleju z czarnuszki
3 krople olejku pichtowego
Teraz wszystko mieszany na jednolitą papkę i nakładamy na wybrane punkty na ciele.
Pozdrawiam!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz